Kiedy wprowadzamy nowe rozwiązania w biznesie lub decydujemy się na wykorzystanie nieużywanych dotąd kanałów komunikacji z klientem, podejmujemy spore ryzyko. Warto trzymać rękę na pulsie i z pomocą kilku prostych narzędzi kontrolować obrany przez nas kurs.

Kontrolne modele marketingowe, kompas każdego przedsiębiorcy

Celem narzędzi oraz modeli planowania strategicznego jest pomoc przedsiębiorcom w opracowywaniu planów działania i w sukcesywnym rozwoju. Istnieje jednak wiele modeli planowania strategicznego, a samo pojęcie strategii zdążyło obrosnąć nieco przerażającą otoczką i większości kojarzy się z procesem uciążliwym, długotrwałym i niezwykle skomplikowanym, który dodatkowo nie zawsze przekłada się na korzyści dla biznesu. Mimo wszystko, eksperci zgodnie podkreślają, że posiadanie indywidualnej strategii to konieczność, bez której nasza firma będzie stała w miejscu. 

Jak wspominaliśmy wyżej, narzędzi jest wiele, a ich przyswajanie wydaje się być nie lada wyzwaniem. W tym artykule przybliżamy charakterystykę modeli kontrolnych. Czym są, jakie są ich rodzaje i czy przydadzą się podczas rozwijania naszego biznesu?

Modele kontrolne

Chodzi o różnego rodzaju modele oraz taktyki, których głównym zadaniem jest weryfikacja trafności podejmowanych dotychczas działań. Pomagają nam sprawdzić, czy z powodzeniem udało nam się rozwiązać problemy naszej firmy i jak radzą sobie nowo wprowadzone usługi. Modele kontrolne możemy z powodzeniem wykorzystywać na wielu różnych etapach prac nad strategią firmy.

1. Strzał w dziesiątkę

Tarcza do gry w darta
(fot. Immo Wegmann, źródło: unsplash.com)

Idea tego modelu jest niezwykle prosta: nadanie priorytetu kanałom marketingowym, dzięki którym firma uzyska największy wzrost popularności. Automatycznie pojawia się jednak pytanie o to, jak zidentyfikować najsilniejszy kanał. Metoda składa się z trzech prostych kroków:

  • Faza tego, co możliwe: to burza mózgów, w której zespół zaczyna gromadzić strategię dla każdego kanału. Na tym etapie należy być otwartym i nie bać się włączania najróżniejszych kanałów komunikacyjnych;
  • Faza tego, co prawdopodobne: czas na eksperymentowanie i testowanie strategii, które były przedmiotem burzy mózgów w pierwszym kroku. Należy pamiętać o metodzie małych kroków. Dobrze jest zacząć od niedrogich testów, które pomogą nam zweryfikować, co działa, a co nie;
  • Faza trzecia: przechodzimy do niej, kiedy już uda nam się odkryć kanał lub kanały, które generują największy wzrost. Warto skupić się na nich przynajmniej do czasu, gdy biznes odnotuje kolejny wzrost. Wówczas cały proces należy zacząć od nowa.

2. Model APIC

Absolutny klasyk jeśli chodzi o kontrolne modele marketingowe. Matematyk Philip Kotler stworzył narzędzie, które miałoby umożliwić realizowanie działań marketingowych bez względu na cel lub branżę. Model opiera się na czterech krokach, ukrytych w nazwie:

  • Analizie (Analyse), 
  • Planowaniu (Planning), 
  • Implementacji (Implementation),
  • Kontroli (Control). 

Jakiekolwiek decyzje i działania powinny być, zdaniem Kotlera, poprzedzone pogłębioną analizą, ponieważ dopiero dzięki niej zyskamy odpowiednią wiedzę na temat tego, w jakim kierunku powinna zmierzać kampania. Kolejnym etapem jest planowanie, zamknięte w ryzach pomiędzy wnioskami analiz a obranym celem. Krok trzeci to implementacja, czyli moment najbardziej widowiskowy, bo związany z wprowadzaniem konkretnych rozwiązań w życie.

Statystyki analityki internetowej
(fot. Lukas Blazek, źródło: unsplash.com)

Końcowa faza to kontrola, która powinna dotyczyć zarówno wyników, jak i przebiegu kampanii. Dane zebrane na tym etapie mogą posłużyć do kolejnych analiz i w ten sposób proces możemy powtarzać.

3. 5xDlaczego

To dziecinnie proste narzędzie pierwotnie zostało stworzone jako ćwiczenie, które pozwala zespołowi zidentyfikować pierwotną przyczynę problemu. Określenie „dziecinnie proste” pasuje tutaj idealnie, ponieważ sednem metody jest uporczywe dociekanie i drążenie w poszukiwaniu odpowiedzi, charakterystyczne dla przedszkolaków. Jak się jednak okazuje, działa także w biznesie.

Rozpoczynamy od głównego problemu lub objawu i zadajemy pytanie „dlaczego”. Reakcją zespołu na każdą pojawiającą się odpowiedź powinno być kolejne „dlaczego”, aż dojdziemy do pięciu. W efekcie, po kilku etapach takiego pogłębiania zagadnienia, jesteśmy w stanie zidentyfikować źródło problemu na najniższym poziomie.

Zdjęcie główne artykułu: fot. Windows, źródło: unsplash.com

Zostaw komentarz
Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *